Pamiętniki
Publikujemy tutaj ciekawe (naszym zdaniem) teksty do których uda nam się dotrzeć lub do nas nadesłane. Fragmenty pamiętników być może zaciekawią odwiedzających stronę. Zapraszamy do lektury, ale też do przysyłania dalszych tekstów które mogą mieć dowolną tematykę i dotyczyć dowolnego czasu.

Adam Fujarski - (Pamiętnik)
- "Kronika miasta Krzeszowice 1939-1945" (1)(2)(3) /Fragmenty/
Szkoła
Z chwilą wkroczenia wojsk niemieckich do miasta, większe budynki zostały od razu zajęte na kwatery dla wojska. Między innymi zabrano na kwatery budynek szkoły męskiej i sale szkoły żeńskiej w budynku Zarządu Miejskiego. Z chwilą tą nauka w szkołach została uniemożliwiona dopiero po wielu trudach i zezwoleniu wladz niemieckich rozpoczęto naukę w grudniu 1939r. tylko w szkole męskiej, gdzie podzielono czas na naukę osobno dla chłopców a osobno dla dziewcząt.
Nauka odbywała się z ciągłymi przerwami, gdyż ciągle co jakiś czas kwaterowano wojsko, czy policję przeprowadzającą pacyfikację w okolicznych wsiach krzeszowickich. Wskutek ciągłych kwater wygląd budynku tak zewnętrznie jak i wewnętrznie bardzo ucierpial. W pierwszych dniach po wkroczeniu urządzili Niemcy ze szkoły przejściowy areszt dla rzekomych szpiegów czy dywersantów. Niemcy z całą perfidią niszczyli całe urządzenie szkoły. Zniszczono wszystkie akta szkolne, przybory naukowe, zrabowali aparat radiowy, maszynę do pisania a sprzęt szkolny rąbali na opał. Inwentarz szkolny został kompletnie zniszczony. Pozostałe jeszcze rzeczy szkolne, jak pomoce i przybory szkolne, obrazy schowane na strychu budynku miejskiego, Kochański przy gruntownej rewizji i robieniu porządków kazał wszystko zniszczyć. Szczególną pasją zniszczenia darzył obrazy ilustrujące Polskę, a zwłaszcza godło Państwa Polskiego. Nie dość, że urządzenia szkolne padły pastwą nienawiści i szowinizmu niemieckiego i Kochańskiego, nie darowano także i gronu nauczycielskiemu. Przede wszystkim usunięto z kierownictwa szkoły p.Mirockiego Włodzimierza i przeniesiono go na nauczyciela do Niegowici pow. Bochnia. Tam także długo nie uczył, bo przez krętactwa i machinacje oraz osobiste porachunki Dziecichowicza, Kochańskiego i Berstlinga, ze stanowiska nauczycielskiego zupełnie usunięto, a prześladowanie to posunięto do tego, że skazano go na banicję bez prawa powrotu na stanowisko nauczycielskie w Krzeszowicach, jednak pozostał jako osoba prywatna bez pracy na niwie nauczycielskiej i przez cały czas okupacji był przedmiotem ciągłych szykan, wysuwany na zakładnika i wartownika. Po usunięciu Mirockiego, niemieckie władze szkolne mianowały kierownikiem szkoły Inspektora szkolnego p.Marszałka, który na tym stanowisku nie był długo, gdyż w r.1940 kierownikiem szkoły został p.Pierzyński, który na tym stanowisku pozostawał do końca okupacji niemieckiej. W okresie okupacyjnym przysunęło się wielu obcych nauczycieli zwłaszcza ze Śląska wysiedlonych. Do tych należał śp.Kazimierz Paśnik, bardzo dobry Polak, człowiek młody, który wskutek różnych przejść zmarł w styczniu 1943r. Drugim był nauczyciel Stanuch Władysław, wielbiciel potęgi niemieckiej, stawiał za wzór dzieciom w szkole żołnierza niemieckiego, uczył po niemiecku, organizował kursy języka niemieckiego, urządzał w r.1940 choinkę pod znakiem swastyki, żył dobrze z Kochańskim, gdyż pracował także w Zarządzie miejskim w dziale aprowizacyjnym przy wydawaniu piekarzom mąki do wypieku chleba, piekarzy terroryzował, zwłaszcza Edwarda Orczykowskiego. Cieszył się szczególną sympatią Kochańskiego, z którym odbywał bardzo często konferencje tajne. Nikt go nie lubił wszyscy stronili od niego, by się czymś przed nim nie wygadać, w obawie, że mógł się przed Kochańskim z takich rozmów zwierzać. Szkoła żeńska również została przeobrażona.
Kierowniczkę szkoły p.Cichy z kierownictwa usunięto i przeniesiono na nauczycielkę do Brodeł.
Kierownikiem szkoły żeńskiej mianowano p. Karola Szurmiaka. Nauka w szkołach odbywała się według planu narzuconego przez Niemców. Program nauki został gruntownie zmieniony.
Wyeliminowano podręczniki przedwojenne, nauczycielstwo i dzieci byli pozbawieni podstaw do nauki. Wyeliminowano z programu naucznia historię Polski, geografię. Grono nauczycielskie dokładało wiele trudu, aby poziom wiedzy u dzieci utrzymać. Okupant czynił wszystko, by naukę w szkołach polskich utrudnić. Jedynie otaczana była nauka w szkołach zawodowych  i szkoły rolnicze. Aby młodzież na pewnym poziomie nauki utrzymać, bardzo wiele osób z grona nauczycielskiego jak: p.Cichy, Myczkowska, Tarska uczyły tajnie prywatnie. Niezależnie od nauk prywatnych w szkole powszechnej, bardzo wiele profesorów wyższych uczeli jak np. Dr Danek, Brzeziński, Mgr Sarnek, Dr Wyka udzielali nauk potajemnie przygotowując do matury. Nauki takie były przez Niemców ścigane. Wskutek takiego zwalczania został aresztowany w listopadzie 1944r.
Dr Danek Wincenty za przygotowywanie młodzieży do wyższych uczelni i osadzony w więzieniu na Montelupich, skąd zwolniony został na parę dni przed wkroczeniem Sowietów. W czasie okupacji niemieckiej wolno było wyznawać swoją wiarę i wykonywać praktyki religijne. Nie wolno było natomiast księżom w czasie nauk z ambony wygłaszać kazań mających związek z patriotyzmem polskim. Jedynie ks.Ambroży Stanisław (kapelan AK), który przyszedł w sierpniu 1941 r. do Krzeszowic przy okolicznościowych kazaniach potrafił wtrącić w słowach kazania przemówienia, które potrafiły przemówić do serc słuchaczy i podtrzymać na duchu. Ks. katecheta Popielar Józef, też lawirował i to bardzo umiejętnie, by się nie narazić szczególnie Kochańskiemu. Proboszczem w czasie okupacji niemieckiej był ks. Jakub Morajko z tytułem kanonika, który dbał o kościół i jego wygląd i upiększenie. Sam Gubernator Frank złożył na ręce ks. Morajki w pewnej wysokości datek na utrzymanie kościoła. We wrzesniu 1941 r. na rozkaz władz niemieckich zabrano z wież kościelnych wszystkie dzwony. Na skutek starań ks. Proboszcza przez Romana Głownię wyjednali u Komisarza Helepnstella, że zwrócono jeden największy dzwon, pochodzący z XVI w. i wciągnięto z powrotem na wieżę. Na bardzo wojennej stopie proboszcz żył z Kochańskim, który ks. Morajkę na każdym kroku prześladował, robił na niego doniesienia do policji niemieckiej, groził mu Oświęcimiem, jednak ks. Morajkę nic nie wzruszało i postępował tak, jak uważał za stosowne. Z powodu nienawiści, jaką Kochański czuł do ks.Morajki, ten poniósł bardzo duże straty w swym gospodarswie rolnym przez nadmierne wymiary kontyngentów zbożowych, w bydle, drobiu itp.
Wszystkie święta przypadające w dni powszednie zostaly ze względu na działania wojenne skasowane, a nabożeństwa w te dni odprawiane były w godzinach wieczornych. Nabożeństwa takie były odprawiane bardzo uroczyście i były jak gdyby pewnego rodzaju demonstrancją uczuć wobec Niemców i okazaniem im, że skasowanie świąt nie wpływa na obniżenie wiary u ludzi i że twardo przy swej wierze stoją. W czasie okupacji niemieckiej sprawa opieki spolecznej była dość wysoko postawiona. Zaraz z początku została utworzona kuchnia dla biednych, do której były dostarczane artykuły rekwirowane i z przydziałów niemieckich z tzw. N.S.V. niemieckiej opieki społecznej. Z chwilą wprowadzenia kart żywnościowych kuchnia ta została zlikwidowana.
Najbiedniejszym gmina udzielała zapomóg pieniężnych miesięcznych po 30 i 40 zł. Została założona Rada Główna Opiekuńcza - RGO - przekształcona przez Niemców z PCK. Prezesem RGO był p.Jakubiczka, który przy pomocy ks. Wieczorka i niektórych obywatelek miasta jak: p.Łazińska, Exnerowa, Alicja Kądziołowa sprawą tą się zajmowali i szli z pomocą najbiedniejszym. 
Organizacja ta istniała do końca okupacji. Na terenie miasta zamieszkiwało i tu prowadziło praktykę lekarską kilku lekarzy miejscowych i wysiedleńców ze Śląska jak: Wierzba Sobiesław, Dr Czyż Daniel wolno praktykujący i lekarz RGO - Dr Nąckiewicz Zdzisław lekarz Ubezp.Społ. i wolno praktykujący - lekarz Nirski Wit, lekarz Ubezp.Społ. w Miękini, Dr Wojnar Stanisław wolno praktykujący i lekarz miejski Dr Wrona Stanisław zmarł 16.5.1944r. w młodym wieku, Dr Mieczysław Mazurek, który w 1942r. powrócił z niewoli niemieckiej i rozpoczął praktykę lekarską jako lekarz kolejowy, w końcu Dr Kussy Juliusz. Wszyscy lekarze, jak są wymienieni stanęli na wysokości swego zadania, bo w chwilach ciężkich w czasie okupacji faktycznie swój zawód wykonywali dla dobra obywateli bez oglądania się na honorarium i którzy w najcięższych chwilach szli z pomocą i wiedzą fachową potrzebującym opieki lekarskiej płacili jeszcze lekarstwa.
Specjalnie należy podkreślić obywatelskie stanowisko i jako bardzo dobrych Polaków i czułych na biedę ludzką lekarzy Dr. Docenta Wincentego Wcisłę z Tenczynka, Dr Nąckiewicz Zdzisława z Miękini, Dr Czyża Daniela, Dr Stanisława Wojnara, który z narażeniem swej egzystencji a nawet aresztowania przez Niemców starali się przy badaniu lekarskim zdolności ludzi młodych do służby budowlanej tzw. "Baudienst" albo całkowicie zwolnić lub odroczyć termin stawienia. Nie mogli wszystkich uznać za niezdolnych, lecz jeżeli poborowy przedłozył wypożyczoną kliszę z prześwietlenia ( w większości wypadków z prześwietlenia osób innych, nie mających nic wspólnego z poborem) wówczas lekarze z całą pewnością siebie zgłaszali przewodniczącemu Komisji, że kandydat ze względu na stan zdrowia wykazany na kliszy do słyżby się nie nadają, a jeżeli już nie mógł przeprowadzić zwolnienia zupełnego wyjednywał odroczenie na parę miesięcy. Bardzo pociesznie wyglądało, gdy poborowi przedstawiający się do poboru maszerowali prawie co drugi z kliszą prześwietleniową.
Służba budowlana "Baudienst". Na mocy zarządzenia w r.1940 wydanego przez Gub. Franka została wprowadzona służba budowlana (Baudienst). Do służby tej byli powołani chłopcy od 17 roku życia. Celem "Baudienstu" było zatrudnić młoedzież przy różnych robotach na terenie Gubernatorstwa. w Krzeszowicach stworzono taki oddział składający się z 450 ludzi skoszarowanych w budynku Strenberga i Katzowa. Oddziały "Baudienstu" wykonywały prace publiczne przy budowie dróg, kolei, regulacji Rudawy i budowie Zakładów Wapienniczych w Czatkowicach. komendantami byli Niemcy, którrzy z ludźmi obchodzili się bardzo źle, bili i szykanowali. Jednym z takich komendantów był Niemiec nazwiskiem Rekl, który najwięcej się znęcał nad młodzieżą "Baudienstu". Służba trwała w pierwszych latach 3 miesiące, a później cały rok. w czasie cofania się Niemców w lipcu 1944r. służba budowlana w tym czasie sama się rozbiegła, a niektórzy przodownicy, jak Hojko i Medvej - sami pomagali do ucieczki. Pozostałe po służbie budowlanej prace świadczą, że zostały wykonane pod knutem okupanta. jedną z tych prac jest kolejowy tor przemysłowy do Zakładów Wapienniczych w Czatkowicach.

Policja
3 dni przed wkroczeniem wojsk niemieckich wyjechała z miasta polska policja. Po wkroczeniu Niemców służbę objęła juz niemiecka policja pomocnicza, rekrutująca się przeważnie z górno - Ślązaków. Za siedzibę obrali sobie prywatne mieszkanie sekretarza w budynku Zarządu miejskiego. Po kilku tygodniach i ustabilizowaniu się spokoju, zaczęli wracać niektórzy funkcjonariusze polskiej policji. Między innymi wrócił także Niejadlik Józef, komendant przedwojenny posterunku, który zaraz zameldował się u Kochańskiego i Dziecichowicza, swych protegowanych - dlatego, że polskie władze bezpieczeństwa parę tygodni przed wybuchem wojny wydały polecenie Niejadlikowi aresztowania Kochańskiego i Dziecichowicza, który jednak zlekceważył zarządzenie władz i aresztowania nie wykonał. Wkrótce wyszło zarządzenie niemieckich władz o utworzeniu polskiej policji z dawnych funkcjonariuszy. Ponieważ wielu policjantów do służby się nie zgłosiło, a luki należało wypełnić, werbowano ochotników, których zgłosiło się wielu, lecz takich, którzy w policji nie służyli. Policja w ten sposób zwerbowana częściowo w mundurach, częściowo po cywilnemu zaczęła służbę pełnić - chwilowo bez broni. Z biegiem czsu władze okupacyjne zaczęły policję organizować pod swoją komendą.
Umundurowano ich w te same mundury, co przed wojną z naszywkami na prawym mankiecie munduru i napisem białym na czerwonym tle "Generalgouwernement" z dystynkcjami polskimi i uzbrojono. W ten sposób umundurowana policja później zwana "granatową" zaczęła pełnić służbę pod dowództwem niemieckim. Komendantem policji granatowej w Krzeszowicach został mianowany przez władze niemieckie Niejadlik Józef - czym się chwalił, że się na nim poznali. Niejadlik całą duszą był oddany służbie niemieckiej. Do czynności policji granatowej należało przede wszystkim zwalczanie pokątnego handlu artykułami żywnościowymi. Wszędzie gdzie tylko były większe skupiska ludzi na targach, na dworcach, w pociągach, nawet na drogach spotykało się granatowych przeszukujących pakunki, worki, koszyki nawet furmanki ze środkami żywnościowymi, a także osobiste rewizje kobiet i mężczyzn. Skonfiskowany towar przeważnie granatowi dzielili między siebie. Zdarzały się wypadki wymuszania towarów przez policję granatową szczególnie na targach. Poszkodowany nie miał prawa dochodzić krzywdy wyrządzonej przez granatowego policjanta, wolał towar stracić aniżeli narażać się na kary czy aresztowanie. Policja granatowa brała czynny udział wraz z gestapo we wszelkich obławach - łapankach na wywóz do Niemiec, likwidacji Żydów, asystowanie przy pacyfikacji w Radwanowicach, Liszkach, Kaszowie. Za wierną służbę i ciężką pracę w przelewaniu niewinnej krwi bratniej, policja była odpowiednio wynagradzana w postaci wódki, zakąsek i gotówki. Nie o wszystkich policjantach, którzy pełnili służbę wraz z Niemcami należy się źle wyrażać, bo trzeba oddać sprawiedliwość tym, którzy nie robili krzywdy ludności polskiej, lecz szli jej na rękę, udawali że wielu rzeczy nie wiedzą, przez co się narażali na niebezpieczeństwo, co według prawa niemieckiego było czynem karygodnym. Do takich prawdziwych Polaków należy zaliczyć Bolesława Gapińskiego, Jana Czuchrę, Romana Czopka. Natomiast Ignacy Wójcik w swej służbistości bez sumienia zamknął kobietę, która niosła na targ 1 litr grochu na sprzedaż. Ku schyłkowi okupacji niemieckiej posterunek policji granatowej w Krzeszowicach był znacznie wzmocniony i pod komendą żandarma niemieckiego. Posterunkowymi byli wybitnie zasłużeni wachmistrze Wala, Nowak, Kruk, których zadaniem było chodzić po szynkach i sklepach i pod terrorem wyłudzać wódkę, zakąski, papierosy, by później z Niemcami urządzać libacje na posterunku. Między wiernymi służbistami niemieckimi był volksdeutsch Kluczycki, który swego syna oddał do służby niemieckiej, a który zginął pod Stalingradem. Dlatego społeczeństwo funkcjonariuszy..