Od 50 lat istnieje Emigracyjne Harcerstwo Polskie z Główną Kwaterą w Londynie.
Od 50 lat istnieje Emigracyjne Harcerstwo Polskie z Główną Kwaterą w Londynie.
Organizacja harcerska Stanów Zjednoczonych liczy około półtora tysiąca członków (najliczniejszy spośród emigracyjnych Okręgów).  Składają się na nią dwie chorągwie - męska i żeńska - oraz Koło Przyjaciół harcerzy oraz Organizacja Staroharcerska. Co dwa lata chorągiew (żeńska) organizuje kursy drużynowych. W tym roku (2003) kurs ten ma się odbyć w Polsce, na Podhalu, w początkach sierpnia. Po kursie, uczestniczki oraz inne członkinie chorągwi odbędą wycieczkę, której głównym celem jest zwiedzenie miejsc związanych z Olgą i Andrzejem Małkowskimi, założycielami skautingu w Polsce.

W Krzeszowicach urodziła się w r. 1888 Olga Drahonowska (później po mężu Małkowska), twórczyni polskiego harcerstwa. Mając niespełna 20 lat, dostosowała ona melodię pieśni rewolucyjnej "Na barykady ludu roboczy" do wiersza Ignacego Kozielewskiego "Wszystko co nasze Polsce oddamy", a następnie dopisała do niego własny refren, rozpoczynający się słowami: "Ramię pręż! Słabość krusz "(...) tworząc w ten sposób przyszły hymn harcerski.
Przed I wojną światową założyła pierwszą polską drużynę skautek i była jej drużynową.W 1913r. poślubiła twórcę harcerstwa Andrzeja Małkowskiego i pod nowym nazwiskiem nadal działała w harcerstwie za granicą i w kraju, gdzie mieszkała stale w Zakopanem. Andrzej Małkowski (1888-1919), jeden z twórców harcerstwa w Polsce, zaadoptował (1911) podręcznik R.Baden-Powella "Scouting jako system wychowania młodzieży". (Leksykon PWN)
Olga Drahonowska-Małkowska zmarła w 1979r. i została pochowana w Zakopanem. ('Krzeszowice i okolice', Julian Zinkow)
 
 

Na tzw. "starym pałacu", gdzie mieści się krzeszowicki Urząd Miejski, umieszczono tablicę pamiątkową. W Krzeszowicach istnieje drużyna im. Olgi Małkowskiej ZHP. Olga związana z Krzeszowicami była ochrzczona w neogotyckim kościele Św Marcina.

 
(...................-  "..o Oldze.." - wybrane fragmenty)
..jako nauczycielka muzyki i wychowania fizycznego w szkole powszechnej i gimnazjum. Dzięki sprzyjającej atmosferze, jaka panowała w obydwu szkołach, zakłada gromadę zuchów, drużynę skautek i zastęp starszych dziewcząt. Nawiązuje też kontakt z międzynarodowym Skautingiem, jeździ na konferencje, daje odczyty o Polsce i zbiera dary na rzecz odbudowy nowopowstałego, a wyniszczonego wojną państwa polskiego. Na jednej z tych konferencji poznaje i zaprzyjaźnia się z Violetą Mason-Steed, czynną skautką, pochodzącą ze starej rodziny angielskiej, pielęgniarką w szpitalach wojskowych tylko, co skończonej wojny. Przyjaźń ta trwa aż do śmierci. Olga nigdy nie miała zamiaru osiedlać się za granicą. Gdy dziecko wróciło do pełni sił i gdy oszczędności były wystarczające na pokrycie kosztów podróży, w listopadzie 1921 r. wyjeżdża do kraju. Celem stworzenia dla siebie i syna warunków do życia, podejmuje pracę nauczycielską w Szkole Gospodarstwa Domowego oraz w Państwowym Gimnazjum w Zakopanem. Warunki pracy ma ciężki, głównie z powodu położenia obu szkół w dużej odległości od siebie, wskutek czego niemal cały dzień jest poza domem, zostawiając małego Lutyka pod opieką tylko mądrego psa „Zbójki” i uczennic z Kuźnic. W 1922 r. Olga zostaje oddelegowana przez ówczesne władze harcerstwa żeńskiego na Międzynarodową Konferencję Instruktorek Skautowych, odbywającą się w Cambridge. Tam spotyka znowu instruktorki angielskie i innych krajów, co zacieśnia i potęguje współpracę międzynarodową. Violeta, będąc pod urokiem odczytów Olgi wybiera się w styczniu 1923 r. do Polski, by poznać jej ojczyznę i warunki, w jakich żyje i pracuje. Z powodu silnego zaziębienia, jakiego nabawiła się w czasie podróży, zostaje u Olgi przez kilka tygodni i wówczas dowiaduje się o marzeniach Andrzeja i Olgi – gdy jako szczęśliwi małżonkowie wędrowali w górach. Marzeniem ich była budowa domu dla dzieci-sierot., który w przyszłości stałby się zaczątkiem wielkiego osiedla pod nazwą „Rzeczpospolita Lutycka”. Miały tu panować prawdziwa wolność, równość i braterstwo, głównym celem wychowawczym domu – „uszczęśliwianie ludzi, zwierząt i roślin ”. 
Pracownicy mięli tworzyć grupy starszoharcerskie, dzieci zastępy, drużyny i gromady zuchowe. 
Violeta zachwyciła się wizją takiego domu i jej programem wychowawczym, a widząc trudne położenie materialne Olgi – z całą gotowością zaofiarowała jej pomoc finansową, by spełniły się młodzieńcze marzenia jej i Andrzeja. Teren został zakupiony w Sromowcach Wyżnych k. Czorsztyna. Olga z ogromnym zapałem i energią zabrała się do załatwiania wszelkich spraw związanych z budową domu, oraz werbowaniu odpowiednich majstrów i rzemieślników. 
Zorganizowano również obozy robotnicze dla drużyn harcerskich, które ochoczo zjechały się z całej Polski, by pomóc w budowie. Wiele dziewcząt pracowało również przy zakładaniu wzorowego ogrodu warzywno-owocowego. Dom wzniesiony w Sromowcach Wyżnich nazwano „Dworkiem Cisowym”, a poświęcenie jego odbyło się 21 sierpnia 1925 r. przy udziale licznie przybyłych drużyn harcerskich, miejscowej ludności i zaproszonych gości. Po pięciu latach obok Dworku Cisowego Powstaje drugi dom, „Orle Gniazdo”. Ponadto zbudowano na łące, poniżej Dworku, dom ludowy „Ludowiec”, a w roku 1936 „Watrę” z dużym kominkiem, darem skautek szkockich, projektowanym na starych wzorach gallickich – miejsce zbiórek i imprez harcerskich. Kompleks domów powstał z inicjatywy i pod kierunkiem Olgi, natomiast z pomocą finansową i praktyczną pośpieszyły Violeta Mason, skautki angielskie i z innych krajów i wiele drużyn z całej Polski. Olga była przez ten czas korespondentką angielskiego pisma „Children`s Newspaper” i regularnie pisywała artykuły. Dawało to pewien dochód. By zdobyć fundusze na odpowiednie wyekwipowanie Dworku, Olga przyjęła zaproszenia od skautek amerykańskich na serię odczytów o Polsce. By nie tracić i tak już szczupłych funduszy na przejazd, przyjęła pracę konwojentki transportu polskich emigrantów (dziecko na ten czas umieściła pod opieką swojej siostry we Lwowie). Późną wiosną była już w Nowym Jorku. 
Praca była niesamowita. W stałej prawie podróży, z miejsca na miejsce, odczyt za odczytem, odpowiedzi na pytania w różnych warunkach. Ale po trzech miesiącach Olga wróciła, przywożąc z sobą 5000 dolarów, pokaźną sumę na te czasy, na potrzeby Dworku. Dworek Cisowy spełniał różne funkcje. Oficjalnie był „szkołą pracy harcerskiej”, gdzie również prowadzono nauczanie z zakresu szkoły podstawowej, a później niższych klas gimnazjum według nowoczesnych zasad pedagogiki pod kierunkiem kwalifikowanych nauczycieli. Wiele dzieci wątłych lub po przebytych poważnych chorobach, z różnych środowisk, w górskim, czystym powietrzu, pod troskliwą opieką Olgi i wychowawców- odzyskało zdrowie, siły i radość życia. Olga kochała dzieci i młodzież, ale była w stosunku do nich stanowcza i wymagająca. Dążyła do wyrabiania w swoich wychowankach tych cech charakteru, które w przyszłości uczyniłyby z nich pełnowartościowych i użytecznych ludzi. Kładła nacisk zwłaszcza na prawdomówność, samodzielność, pomoc i opiekę wobec słabszych. Uczyła dzieci również wrażliwości na piękno i szukania go w naturze wokół siebie. Sama wielka miłośniczka gór dobrze znała Tatry i Pieniny, a w latach młodości często jeździła w Karpaty Wschodnie na wycieczki i obozy. Olga bardzo starannie dobierała personel wychowawczy. Do pracy przyjmowała osoby, które zapewniały harmonijne współżycie w Dworku i miały pełne zrozumienie dla spraw dziecka. Swoje współpracowniczki Olga nazywała żartobliwie „Starymi Pudłami”, nawiązując do wspomnień z lat dziecinnych, kiedy z wielkim zapałem penetrowała strychy domów i w starych pudłach znajdowała połamane zabawki, kolorowe ołówki, czasem zapleśniałą książkę i inne przedmioty, które dla niej wówczas stanowiły prawdziwe skarby... 
Takich właśnie ukrytych „skarbów” osobowości i charakteru szukała u osób pracujących na terenie Dworku – chociaż nie zawsze z pomyślnym wynikiem. To było jedną z przyczyn dość dużej rotacji kadr dworkowych. Dworek Cisowy i jego Gaździna miały wielki wpływ na środowisko wiejskie, na podnoszenie kultury życia codziennego, oświatę sanitarną, szerzenie czytelnictwa i organizowanie pracy zarobkowej gospodyń i dzieci. Dworek spieszył również z pomocą sanitarną wszystkim chorym i potrzebującym na terenie Sromowiec i okolicznych wsi. 
W Dworku prowadzono także kursy dla dziewcząt wiejskich z zakresu gospodarstwa domowego, ogrodnictwa, krawiectwa itp. Do Dworku Cisowego przyjeżdżały także skautki z różnych krajów na kursy i obozy międzynarodowe, przy okazji poznawały one kulturę, specyficzny charakter i pracę dworku oraz piękno otaczającej przyrody. Olga, bowiem brała czynny udział w międzynarodowym żeńskim ruchu skautowym. Jako jedna z najwybitniejszych osób tego ruchu należała do Światowego Komitetu Skautek, od 1922 roku brała udział w Konferencjach Światowych Skautek. Na kolejnej, która w roku 1934 odbyła się w Adelboden, zlecono Oldze opiekę i pomoc w zakresie prac szkoleniowych dla skautek Austrii, Węgier, Czechosłowacji i Rumunii. Jako delegatka z Polski uczestniczyła w Konferencji Nowego Wychowania w Londynie w 1927 r. Następnie w r. 1931 została powołana jako przedstawicielka światowego skautingu żeńskiego do sekcji Opieki nad Młodzieżą w Lidze Narodów. W 1930 r. odbył się w Dworku Zjazd Międzynarodowy organizacji Pacyfistów przy udziale przedstawicieli z 15 państw. Olga pełniła na Zjeździe rolę gospodyni i tłumaczki. Równie żywym nurtem płynęła działalność Olgi na szerszym terenie harcerstwa w Polsce. W 1924 roku powstał projekt zwołania pierwszego Zlotu Harcerek, który miał wykazać zdobyte już umiejętności obozowania, sprawność drużyn i zastępów oraz poziom ich wiedzy w zakresie różnych specjalności (piosenka, ratownictwo, przyrodoznawstwo, i w in.). Zwrócono się do Olgi, by objęła kierownictwo Zlotu. Wg, bowiem opinii grona instruktorskiego nikt inny nie był bardziej godny tego wyróżnienia jak właśnie ona, która miała duże zdolności organizacyjne i doświadczenie życia obozowego. Terenem Zlotu były piękne lasy nad rzeczką Świder w pobliżu Warszawy. Czas trwania od 3 do 9 lipca 1924 r. Zjechało się około 800 druhen razem z gronem instruktorskim. Trzeba było postawić namioty, wybudować kuchnie polowe, zaopatrzyć apteczkę w leki utrzymać kontakt z wsią, która dostarczała mleka, warzyw, i mięsa. 
Dużą przeszkodą okazała się rzeczka Świder. Zaradne jednak harcerki szybko wykazały swoje umiejętności pionierskie i wybudowały wygodną kładkę. Zlot dał ogólnie dobre wyniki: przede wszystkim zachęcił harcerki do życia obozowego, pogłębił zrozumienie współżycia z przyrodą i zbliżył ze sobą druhny z różnych środowisk Polski. Jednakże mając tyle różnorodnych funkcji i zadań do spełnienia, nie wchodziła do władz Naczelnych Organizacji Harcerek. Dworek Cisowy przechodził różne koleje losu razem z jego Gaździną, pomimo to trwał na posterunku prawie przez 16 lat. Dopiero wkroczenie Niemców do Sromowiec w dniu 1 września 1939 r. przerwało jego życie, a Olgę skazało na długie lata tułaczki i pracy dla dzieci poza granicami kraju. Dworek szczęśliwie ocalał, chociaż ograbiony ze wszystkiego w czasie działań wojennych, a po wojnie umieszczono w nim dzieci ze zburzonej Warszawy pod opieką Pogotowia Harcerek. W latach sześćdziesiątych Olga ofiarowała Dworek Cisowy na rzecz dzieci z województwa warszawskiego, przekazując go Kuratorium Okręgu Szkolnego Warszawskiego. Do dziś istnieje tam prewentorium dla wątłych dzieci – „Dom Wczasów Dziecięcych”. Jesienią 1939 roku Olga dzięki pomocy przyjaciół znalazła się w Londynie. Tu przystępuje do stworzenia Domu Polskiego Dziecka, w którym znajdują opiekę dzieci pokrzywdzone przez los i działania wojenne. Pomieszczenie znajduje dla nich w kilku domkach, w Dartmouth w Devonie. Bazę materialną stanowią pieniądze wpłacone przez Komitet Pomocy Uchodźcom, część kosztów pokrywają sytuowani rodzice. Wskutek intryg nieżyczliwych osób, komitet cofa dotację, stawiając Olgę w przykrym położeniu finansowym. Olga postanawia wówczas własnymi siłami zdobyć potrzebne fundusze. Znów jeździ po całej Anglii, wygłasza pogadanki o Polsce i Domu Dziecka, apeluje o pomoc. Anglicy chętnie słuchają jej przemówień i składają różne datki na Dom Dziecka. Przez następne 2-3-ch lat datki na Dom Dziecka Polskiego, mniejsze czy większe, finansowe lub w naturze – wpływały z przedziwnych źródeł. Np. księżniczka Elżbieta, późniejsza królowa Anglii, na każde Boże Narodzenie przysyłała beczułkę miodu na użytek dzieci, drużyny skautek angielskich używaną odzież lub parę koców, Międzynarodowe Biuro Skautingu Żeńskiego parę razy małe fundusze, drużyna w Indiach parę funtów, polscy marynarze lub lotnicy (prywatnie) robili składki, Ministerstwo Oświaty w Anglii część podręczników, itp. Wojna zebrała krwawe żniwo wśród Polaków, zapotrzebowania wzrastały. Te dzieci, które dostały się pod opiekę Olgi powoli wracały do zdrowia, miały zacisze i naukę. W lipcu 1940 r. po kapitulacji Francji całe południowe wybrzeże Anglii znalazło się w strefie działań wojennych. Ewakuowano ludność cywilną oraz mieszkańców Domu Dziecka. Przez okres lata część dzieci przebywa na wsi w posiadłości Violety Mason, część u rodzin farmerskich. Dopiero jesienią 1940 r. Dom Polskiego Dziecka otrzymuje wygodne pomieszczenie we wspaniałej rezydencji lorda Home`a – późniejszego premiera Anglii. Pałac lorda zwany Castlemains, otoczony pięknym parkiem i licznymi jeziorami, położony był koło Douglas w Lamarckshire w Szkocji. Dzięki atmosferze, jaką stworzyła Olga z grupą współpracowniczek, Castlemains był nie tylko wymarzonym mieszkaniem dla dzieci, ale również „oazą polskości”, do której jak do rodzinnego domu, śpieszyli harcerze i polscy żołnierze, odbywający służbę wojskową w Szkocji, a także odbywały się zebrania władz naczelnych Harcerstwa Emigracyjnego. Olga nadal zasilała fundusze Domu swoimi odczytami, już jako etatowa prelegentka w Organizacji Skautowej oraz w innych stowarzyszeniach. Mimo wielu trudności Dom Polskiego Dziecka tętni życiem i zdobywa popularność w Szkocji. Redaguje się tam i wydaje pisemko dla dzieci, którego naczelnym redaktorem jest Marol, czyli Maria Chmielowska, urządza się „Jasełka”, bierze udział w popisach tańca i śpiewu. W szkole istnieje drużyna harcerska i gromada zuchowa. W 1940 r. Olga zostaje członkiem doraźnego Światowego Komitetu Pomocy Skautkom wszystkich narodowości dotkniętych wojną. Pracuje w nim do roku 1944. W lecie 1941 r. odbywają się w szkole pierwsze egzaminy, zakończone pomyślnym wynikiem. Z niewiadomych jednak przyczyn Min. Oświaty rządu emigracyjnego w Londynie pod koniec 1942 r. odmawia szkole wszelkiej pomocy, a w 1943 r. odbiera Oldze kierownictwo, rzekomo z powodu braku kwalifikacji(nie ukończyła Seminarium Nauczycielskiego). Proponuje jej natomiast prowadzenie administracji Domu, na co oczywiście Olga się nie zgadza. Wkrótce zjawia się nowy kierownik szkoły, nauczyciel wiejski spod Limanowej. Po dwóch latach wegetacji i braku poparcia społeczeństwa, szkoła przestaje istnieć. Olga wyczerpana przykrymi przeżyciami i po ciężkim zapaleniu płuc przenosi się do Londynu i podejmuje pracę w redakcji wydawnictw Biura Światowego Ruchu Skautowego. W tym również okresie zostaje przewodniczącą Naczelnego Komitetu Harcerskiego, pełniącego tymczasowe obowiązki emigracyjnego Naczelnictwa w Londynie. Odpowiedzialna praca i częste wyjazdy w teren stają się przyczyną poważnej choroby (porażenie nerwu równowagi) i dłuższego leczenia. Po przyjściu do zdrowia Olga włącza się do akcji GIS`u (Girls International Service), którego celem jest pomoc krajom zniszczonym przez wojnę, a w szczególności otoczenie opieką chorych i bezdomnych. Po zakończeniu wojny działaczki GIS`u, nie otrzymawszy zezwolenia ówczesnych władz polskich na przyjazd do Polski, kilkakrotnie przysyłały dary dla dzieci: tony cukru, kakao, odżywczych mączek, mleka w proszku, tranu itp. Dary te kierowano do warszawskiej placówki „Caritas”. 
Olga nadal interesuje się światowym ruchem skautowym i jako delegatka bierze udział w Światowej Konferencji w 1947 r. w Adelboden w Szwajcarii, a następnie w Konferencji Komitetu Światowego w Evian-les-Bains w płd-wsch. Francji. W kwietniu 1948 r. nabywa na pożyczkę hipoteczną piękną posiadłość Hawson Court w Devonie, gdzie ponownie otwiera Dom Polskiego Dziecka. Dom jest przeznaczony dla dzieci polskich z rozbitych rodzin, których po zawierusze wojennej było wiele na terenie Anglii. Przyjmowane były też inne, np., którym rodzice nie mogli dać stałej opieki ze względu na pracę lub wyjazdy. Stała liczba dzieci wahała się około 16-ciorga. Hawson Court był dla nich domem z mową i tradycją polską. Natomiast naukę pobierały w oddalonej o milę miejscowej szkole angielskiej, czyli wychowanie miały w pełni dwujęzyczne. Lecz na szkolne wakacje liczba dzieci zwiększała się do 50-ciorga. Pod opieką starannie dobranego personelu wychowawczego dzieci z zatłoczonych miast przebywały w pewnym rygorze, też otoczone były pięknem przyrody, rozwijały swoje zainteresowania i czuły się zdrowo i bezpiecznie. Zwyczaje i metody wychowawcze Domu były takie, jakie panowały w Dworku Cisowym w Pieninach. W prowadzeniu Domu, a raczej kuchni, pomagała nieodłączna towarzyszka Olgi – Marol. Stosunek władz angielskich do Domu Dziecka był przychylny. Rada Hrabstwa płaciła pewną sumę na utrzymanie stałych dzieci, część wydatków pokrywali rodzice. Olga prowadziła Hawson Court do 1960 r. kiedy już w zaawansowanym wieku daje się wreszcie przekonać, że jej siły i zdrowie nie pozwalają na dalszą pracę. Przy zwolnionym tempie życia, ogromnie tęskni za Podhalem i „swoimi” Tatrami. 
Likwiduje Dom Polskiego Dziecka i w kwietniu 1961 r. wraca do kraju. Na krótko zatrzymuje się we Wrocławiu i Krakowie, następnie przenosi się do ukochanego Zakopanego. W swoim zakopiańskim domku (Małe Żywczańskie 17a) wiedzie spokojne życie pod opieką Marol i licznych przyjaciół, początkowo udzielając lekcji języka angielskiego, prowadząc obszerną korespondencję ze skautkami i przyjaciółmi całego świata. Cieszy się odwiedzinami syna z rodziną, którzy wówczas przyjeżdżają z Anglii by spędzić z nią każdy urlop letni. Wzrusza ją opieka miejscowych Sióstr Albertynek i przyjaźń sąsiadów zakopiańskich. A przede wszystkim pamięć i chęć pomocy harcerek i harcerzy rozsianych po całym świecie i całej Polsce. Często też przyjmuje odwiedziny dawnych i młodych harcerek oraz „dzieci dworakowych”. Cieszy się nimi, słucha, nie radzi. Odchodzi na „wieczną wartę” około północy dnia 15 stycznia 1979 r. w 91 roku życia i sześćdziesiątą rocznicę śmierci Andrzeja Małkowskiego. Pochowana została na cmentarzu parafialnym przy ul. Nowotarskiej w Zakopanem. 15 października 1981 r. trumna została przeniesiona w inne miejsce cmentarza, przy alei głównej, a nad grobem wzniesiono granitowy symboliczny pomnik dłuta Henryka Burzca, z napisem łączącym znów oba imiona: Olgi i Andrzeja Małkowskich, Twórców Polskiego Harcerstwa...

 (...................-  "..o Oldze.." - wybrane fragmenty)


 
 

Mamy apel i pytania:

  • Może ktoś wie, w którym domu urodziła się Olga Drahonowska-Małkowska, może ten dom jeszcze stoi?
  • Może w mieście zachowały się jakieś inne ślady wzrastania w nim naszej harcerskiej bohaterki? 
Prosimy o informacje