Parowozy
Parowozy w Krzeszowicach to z jednej strony wspaniałe maszyny, wspaniała pasja człowieka który docenia ich piękno, a równocześnie przykład lokalnej nieumiejętności współpracy.
Burmistrz wydaje wiele tysięcy złotych na imprezy z tym samym co roku programem - tak samo co roku "bezpłciowe", równocześnie   brak mu chociaż podstawowej
umiejętności lub chęci współdziałania, szanowania lokalnych inicjatyw. Pomysły ludzi "tworzących świat" wokół siebie mogą więcej dać Krzeszowicom, niż "imrezy" robione na poziomie "akademii szkolnej" w podstawówce. 
Owe "akademie szkolne", czy "święta" ala wiejskie potańcówki sprzed 100 lat, to zdaniem społeczności 
marnowanie publicznych pieniędzy i tworzenie sztucznego, nieprawdziwego obrazu jakoby promowania czegoś.
Osoby z urzędu miasta promujące ("niby") gminę są zarazem wrogie wszelkim inicjatywom mieszkańców i pozbawione według mnie "pomysłu" na cokolwiek. 
Pomysł jest prosty można przecież wykorzystać wszystkie inicjatwy mieszkańców. W ramach robót publicznych na przykład wykorzystać pracę osób obecnie bezrobotnych i pomóc wyplewić, uporządkować,wyremontować parowozy. Organizując imprezy w oparciu o taki potencjał jak mamy (parowozy) promocja Krzeszowic będzie zauważona w skali regionu, a nie w skali kilku ulic, czy wiosek, jak obecnie. 
Trudno powiedzieć kiedy pozbędziemy się tych "marnujących wszystko" darmozjadów (nasza władza). Jednak budować coś możemy nawet bez nich współpracując, pomagając sobie nawzajem, podejmując wspolne inicjatywy i inwestycje. Niekoniecznie strach przed jakąkolwiek współpracą musi być na tak wyrost. 
Oglądając te piękne maszyny (parowozy) zarośnięte, zaniedbane powinniśmy zobaczyć naszą - społeczności lokalnej bezradność, słabość. Musimy pomóc sobie sami. my mieszkańcy Krzeszowic. Nie czekajmy aż przyjdzie "europa" i nam pomoże. Zróbmy coś razem dla..  ..NAS.

AW